Siemka Pyśki!!! Jak tam minął wam dzionek? Dzisiaj Zayn na was czeka!
Muszę wam powiedzieć, że zakochałam się w piosence "Miss You" Ed'a Sheeran'a!
Kocham ją po prostu!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Całe rano rano chodziłam poddenerwowana. Dziś ważny dzień. Moja starsza siostra wychodzi za mąż. Od dwóch miesięcy cała rodzina przygotowuje się d tej uroczystości. Rano miałam umówioną wizytę u fryzjerki i kosmetyczki. Moje jasne włosy upięła w prześlicznego koka, a do tego zrobiła mi delikatny makijaż idealnie pasujący do mojej kreacji. Gdy wróciłam do domu wszyscy już byli gotowi.
-Ubieraj się dziewczyno, bo przez ciebie znowu się spóźnimy!- przywitała mnie roztrzęsiona mama.
-Już, tylko sukienka- mruknęłam i poszłam do swojego pokoju.
Włożyłam wcześniej kupioną specjalnie na tą okazję sukienkę. Była to krótka, turkusowa sukieneczka ozdobiona czarną koronką na rękawkach. Do tego wysokie, czarne szpilki i kopertówka. Wylałam na siebie butelkę perfum i już byłam gotowa.
-No wreszcie! Ileż można?!- krzyknęła mama i wyszliśmy z domu.
Podejrzewam, że ona denerwowała się bardziej niż sama panna młoda. W kościele byliśmy kilkanaście minut później. Usiedliśmy w ławkach i czekaliśmy na wejście pary młodej. Cała uroczystość była dopięta na ostatni guzik i wszystko wyszło naprawdę pięknie. Przy najpiękniejszym momencie, gdy oboje wypowiedzieli magiczne: "Tak" moja mama zaczęła płakać ze wzruszenia. Przytuliłam ją i puściłam oczko mojej siostrze, która odwróciła się, gdy usłyszała szloch w pierwszym rzędzie. Gdy wyszliśmy z kościoła moją uwagę przykuł wysoki chłopak w garniturze o kruczoczarnych włosach i ciepłym spojrzeniu. Dało się jednak poznać, że jest znudzony. Kiedy złożyliśmy życzenia nowożeńcom, udaliśmy się do lokalu, w którym miało odbyć się przyjęcie weselne. Pierwszy taniec oczywiście należał do pary młodej, a potem wszyscy wrócili do stołu. Muszę przyznać, że sama zaczęłam się nudzić. Rozmowa ze znajomymi [I.S] wcale się nie kleiła, a ja nie miałam z kim tańczyć, więc kilka godzin przesiedziałam popijając jedną lampkę szampana. Wreszcie nadeszła północ a z nią oczepiny. Czas weselnych zabaw i tańców.
-A teraz odrobinę zwolnimy!- powiedział ktoś z orkiestry.
Już po chwili dało się usłyszeć pierwsze takty wolnej, romantycznej piosenki. Oparłam się o ścianę i patrzyłam na moją siostrzyczkę wtuloną w swego nowego męża. Na usta wkradł jej się pewny uśmiech, a w oczach zaiskrzyły łzy. Była szczęśliwa. Tak...To na pewno szczęście. Tego nie da się pomylić z niczym innym. William to fajny facet, który prawdziwie ją kochał. Było to słychać po tym w jaki sposób się do niej zwracał i widać po tym jak patrzył na nią w cudownej ślubnej sukni stojącej przed ołtarzem, ale i w starym dresie siedzącej na wygodnej kanapie. To było to samo spojrzenie przepełnione troską, czułością i bezgraniczną miłością. W tamtym momencie obiecałam sobie, że i na mnie ktoś kiedyś będzie tak patrzył. Nawet wtedy, gdy zostanę starą babcią z milionem zmarszczek na twarzy. Ten ktoś nadal będzie mnie uważał za najpiękniejszą babcią na świecie.
-Czy mogę prosić panią do tańca?- z zamyśleń wyrwał mnie delikatny, męski głos.
Przede mną stał jakże przystojny brunet o ciemnej karnacji i głębokich czekoladowych oczach, które częściowo skrywane były pod wachlarzem długich, ciemnych rzęs.
-Tak...- uśmiechnęłam się i podałam mu rękę.
Poprowadził mnie na sam środek sali i zaczęliśmy tańczyć.
-Jestem Zayn- przedstawił się.
-[T.I].
-Czemu tu jesteś?- zapytał.
-Em...Moja siostra wyszła za mąż. A ty?- odpowiedziałam zdziwiona jego pytaniem.
-Jestem tu jako osoba towarzysząca- mruknął wyraźnie niezadowolony.
-Nie powinieneś być teraz z dziewczyną, która cię zaprosiła?- spytałam.
-Nie lubię jej- wzruszył ramionami.
-To po co się zgodziłeś?
-By mieć możliwość poznania innych ludzi...Na przykład ciebie- uśmiechnął się cwaniacko.
-To...Trochę nieprzyjemne...- przyznałam cichutko.
-Ale ona też znalazła sobie partnera- zaśmiał się i kiwnął głową.
Odwróciłam się we wskazaną stronę. Wysoka dziewczyna o ognisto rudych włosach bujała się w objęciach przystojnego blondyna. Uśmiechnęła się w naszą stronę i pomachała. Zayn odwzajemnił gest.
-Ma piękne włosy...- rozmarzyłam się.
-Tak, to prawda.
Po chwili piosenka się skończyła. Zrobiłam krok w tył, ale chłopak nadal mnie trzymał.
-Nie zamierzasz mnie puścić?- zapytałam.
-A powinienem?- odpowiedział mi kolejnym pytaniem.
-Piosenka się skończyła...A poza tym wszyscy poszli pić, a więc nie gra żadna muzyka- zaśmiałam się.
Powróciliśmy do tańca...W ciszy...Ale nam to nie przeszkadzało. Dużo rozmawialiśmy i mieliśmy okazję dobrze się poznać. Zayn okazał się być bardzo miłym i sympatycznym chłopakiem. Przetańczyliśmy razem całą noc.
-Wiem, że krótko się znamy, ale...Wyjdziesz za mnie?- spytał nagle.
-Co?!- zdziwiłam się.
Zayn nie odpowiedział tylko łapczywie wpił się w moje usta.
-Teraz?- roześmiałam się.
-Kościół jest niedaleko!- rzucił i wyciągnął mnie z lokalu.
Na zewnątrz było ciemno. Drogę oświetlały nieliczne latarnie. A my biegliśmy trzymając się za ręce. Niedługo potem staliśmy w kapliczce niedaleko kościoła.
-I ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską- szeptał mi do ucha trzymając mnie za ręce.
-I, że cię nie opuszczę, aż do śmierci- dokończyłam za niego.
Ponownie mnie pocałował. Uśmiechnęłam się odwzajemniając pocałunek.
***
-Co tam masz Słońce?- poczułam jego dotyk na swojej dłoni.
Mimowolnie na mojej twarzy zagościł uśmiech.
-Mój stary pamiętnik- westchnęłam ciężko wspominając jak to było dawniej.
Kiedy mając po 17 lat biegaliśmy po mieście do późnej nocy. Kiedy mieliśmy siłę, energię i ochotę na wszystkie nawet te najgłupsze rzeczy. Niestety z wiekiem wszystko mija.
-Pamiętasz nasz ślub?- spytałam patrząc na pomarszczoną twarz Zayn,a.
W jego starych, zmęczonych oczach dostrzegłam radosne iskierki. Pokiwał głową.
-Tego nie da się zapomnieć- złożył czuły pocałunek na moim czole.
-Szkoda, że nie możemy tego powtórzyć...
-Zamierzasz coś jeszcze napisać?
Wzięłam długopis do drżącej ręki i napisałam prawdopodobnie ostatnią notatkę w swoim życiu.
"Pamiętam jakby to było dziś spojrzenie, którym William obdarzał moją siostrę. Postanowiłam, że i ja znajdę kogoś takiego i...Znalazłam...Zayn wciąż jest przy mnie pomimo, że niedawno skończyłam 67 lat i wciąż patrzy na mnie z takim samą miłością, jak gdy po raz pierwszy mając niespełna 18 lat uciekliśmy z domu nad morze...Wciąż jest tak samo, i niech pozostanie do końca. Kto by pomyślał, że przysięga złożona w niewielkiej kapliczce okaże się tą prawdziwą? Tą, która przeprowadziła nas przez życie?"
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No więc Zayn dla Natalki, która mnie strasznie o niego męczyła! Masz i się ciesz!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz