poniedziałek, 25 lutego 2013

Imagin o Liam'ie

Witajcie Miśki! Dzisiaj proponuję Liam'a! Co wy na to? ;) No to jedziemy!
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>

Weszłam do kolejnego sklepu, którego witryny były ozdobione sztucznymi płatkami śniegu i kolorowymi lampkami. W kącie stało duże, zielone drzewko oplecione srebrnymi łańcuchami. Zaczęłam błądzić między półkami zapełnionymi biżuterią. Szukałam prezentu dla mojej starszej siostry, która kilka miesięcy wyjechała i miała pojawić się w domu na święta. Nagle na jednej z szafek spostrzegłam niewielkie, otwarte, granatowe pudełko. W nim błyszczały dwie brylantowe kuleczki. Były to kolczyki, a pod spodem lśniła taka sama zawieszka. Spojrzałam na cenę. Prawie wszystkie moje oszczędności.
-Nie wystarczy mi na prezent dla Liam'a- pomyślałam.
Zastanowiłam się przez chwilę.
-Przecież i tak się na pojawi- mruknęłam cicho i chwyciłam pudełko.
Skierowałam się do kasy. Zapłaciłam i wyszłam z budynku. Szłam po zamarzniętym chodniku co chwila poprawiając szal. W pewnym momencie wpadłam na kogoś. Podniosłam wzrok i ujrzałam panią w podeszłym wieku o poczciwej twarzy. W ręce trzymała podartą, papierową torbę. Jej zawartość rozsypała się po ziemi.
-Najmocniej panią przepraszam- powiedziałam i schyliłam się, by pozbierać rozrzucone zakupy.
Staruszka zrobiła to samo.
-Och, kochanie! Nic się nie stało. Teraz wszyscy tacy zabiegani, wszyscy się gdzieś śpieszą- powiedziała ciepło.
-Tak...Jutro Wigilia, ostatnie przygotowania- uśmiechnęłam się i podałam jej produkty.
Popatrzyła na mnie starymi, zmęczonymi oczami i dłonią przejechała po moim policzku.
-Nie martw się słodziutka...To dobry wybór, będziesz z nim szczęśliwa- oznajmiła.
-Przepraszam...Ale o czym pani mówi?- zapytałam nieco przestraszona.
-Dowiesz się w swoim czasie, moje dziecko...A to już niedługo- zaśmiała się.- Wesołych Świąt!- pozdrowiła mnie i odeszła.
-Wesołych!- krzyknęłam za nią i ruszyłam w swoją stronę.
Przez całą drogę myślałam o tym co mówiła ta kobieta. Wydawało się jakby wiedziała coś o mnie i o...Ale nie! To niemożliwe!
-[T.I]!- od progu przywitała mnie uśmiechnięta twarz mojej siostry.
Z nieukrywaną radością rzuciłam jej się na szyję.
-Cześć!- pisnęłam.
-Już, złaź!- zaśmiała się i odepchnęła mnie.
Zdjęłam kurtkę i weszłyśmy dalej.
-No dziewczyny! Brać się za ciastka!- rozkazał mój tata wieszając lampki w oknie.
Posłusznie weszłyśmy do kuchni. Uderzył mnie zapach cynamonu. Uwielbiałam tą świąteczną atmosferę. Przy stole stała moja babcia ugniatająca ciasto. Mama wyciągała z piekarnika kolejną blaszkę zapełnioną świeżymi ciasteczkami.
-Tam macie lukier i posypki- kiwnęła głową.
Od dziecka ciastka należały do nas. Zawsze ja i [I.S] siedziałyśmy w kuchni umazane w słodkim lukrze, a z roku na rok wypieki wyglądały coraz ładniej.
-Śliczne co?- zachwyciłam się moja siostra.
Zaśmiałam się i popędziłam ubierać choinkę.

***

 Następnego dnia wstałam wcześnie rano. Zbiegłam po schodach. W salonie na kanapie przed kominkiem siedzieli moi rodzice wraz z babcią i popijali gorącą kawę. Wyjrzałam przez okno.Londyn zasypała nowa warstwa śnieżnobiałego puchu.
-Może lepiej się ubierz, zanim wyskoczysz na śnieg?- zaśmiała się moja mama.
-Nie zamierzam się dziś nigdzie ruszać- odpowiedziałam i wróciłam do swojego pokoju.
Siadłam na łóżku i wyciągnęłam spod niego duże, różowe pudełko w zielone paski. Z niego wygrzebałam kilka albumów ze zdjęciami i zaczęłam przeglądać. Na okładce jednego z nich widniał napis: "PAMIĘTAJ". Przejechałam palcami po grzbiecie.
-[T.I]! Schodź na dół! Musisz nam pomóc!- rozpoznałam stanowczy ton mamy.
Poszłam do kuchni wcześniej zahaczając o pokój [I.S].
-[T.I] nakryj stół, a ty [I.S] pomóż mi z tym barszczem. Przecież na dwie godziny będą goście, a wiadomo, że ciocia Marta będzie wcześniej- załamała ręce.
Zabrałam się więc do wycierania umytych przez babcię sztućców oraz talerzy i układaniu ich na dużym stole nakrytym białym obrusem. Jakąś godzinę później w domu pojawiła się ciocia ze swoją sześcioletnią córką Susan.
-[T.I]! [T.I]!- pisnęła malutka i zaplotła ręce wokół moich bioder.
Objęłam ją lekko.
-Hey mała- zaśmiałam się.
Uwielbiałam tą dziewczynkę. Zawsze spędzałam z nią bardzo dużo czasu i była dla mnie jak młodsza siostra.
-Co robimy? Co robimy?- pytała.
-Hmmm...- zastanowiłam się przez chwilę.- Chodź ze mną na górę. Muszę ładnie wyglądać- zsunęłam jej czapkę z głowy.
Zdjęła kurtkę, buty i poszła ze mną na górę. Weszłyśmy do mojego pokoju. Na fotelu leżała sukienka, którą wcześniej przygotowałam.
-Co sądzisz o tej?- chwyciłam lekki materiał.
-Ty nie chodzisz w takich sukienkach...- mruknęła cichutko.
Wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się do łazienki. Założyłam sukienkę, która sięgała mi trochę przed kolana. Miała grube ramiączka, a z tyłu suwak. Była ciemnofioletowa w czarną kratkę. Wyglądała jak z dawnych lat.
-Podoba ci się?- spytałam i obróciłam się dookoła.
Susan tylko cicho jęknęła.
-Uważam, że Wigilia to jak najbardziej rodzinne święto, a że ja jestem prawie najmłodsza postanowiłam tak się ubrać- przejechałam palcem po jej nosie.
Dziewczynka zaśmiała się i wskoczyła na łóżko.
-Co to?- zapytała i otworzyła jeden z albumów.
-To moje zdjęcia. Możesz pooglądać- uśmiechnęłam się do niej i usiadłam przy toaletce.
Rozczesałam włosy i zaczęłam pleść warkocze. Na koniec związałam je czarnymi wstążkami.
-Och! To ja!- pisnęła mała.
Usiadłam obok niej. Poklepała zdjęcie na którym byłam ja, Susan i...Liam.
-Tęsknię za wujkiem- przyznała smutno.
Był moim najlepszym przyjacielem. Często opiekowaliśmy się małą, a ona bardzo go polubiła. Pomimo, że nie byli rodziną mówiła do niego "wujku".
-Ja też bardzo za nim tęsknię- Susan zsunęła z łóżka i pociągnęła mnie za rękę.
Kucnęłam przy niej.
-Czy wujek nas jeszcze kocha?- spytała, a ja wszystko sobie przypomniałam.
Ostatni raz widzieliśmy się ponad rok. Wtedy powiedział, że nas kocha. Mnie i małą Susan. Dzień potem wyjechał. Nie odbiera telefonów. Nie odpisuje na wiadomości. Przytuliłam się do dziewczynki.
-Nie wiem kochanie...Nie wiem...- szepnęłam.- Pokaż te zdjęcia- sięgnęłam po ten sam czerwony album, który miałam oglądać rano.
Liam dał mi go w ten sam dzień, w którym widziałam go po raz ostatni. Było w nim mnóstwo naszych wspólnych zdjęć. Dostałam go bym nie zapomniała, a wydawało mi się, że to on zapomniał o mnie.
-Chodźmy do mamy- złapałam ją za rękę.
W jadalni siedzieli już moi dziadkowie. Przywitałam się z nimi i już po chwili na stole pojawiły się wszystkie pięknie, pachnące potrawy. Zaczęliśmy łamać się opłatkiem i składać sobie życzenia. Nagle drzwi się otworzyły i stanęła w nich niska, stara kobieta, którą wczoraj spotkałam na ulicy. Posłała mi ciepły uśmiech. Po chwili za nią pojawił się wysoki brunet o brązowych oczach.
-Wujek Liam!- pisnęła Susan i podbiegła do niego.
Kucnął i rozczochrał jej włosy, a potem mocno przytulił.
-Cześć ślicznotko! Tęskniłaś za mną?- powiedział ciepło.
Dziewczynka uśmiechnęła się i cmoknęła go w policzek.
-Och! A czym sobie zasłużyłem?- udał zdziwienie, a ja zachichotałam cicho.
Liam podniósł głowę i popatrzył na mnie. Po moim policzku zaczęły płynąć łzy.
-Nazywam się Anna Payne. Jestem babcią Liam'a.- odezwała się niska pani stojąca obok niego.
Chłopak wstał i podszedł do mnie. Ujął moje dłonie i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Mam nadzieję, że o mnie nie zapomniałaś...- powiedział cicho.
-Bałam się, że to ty zapomniałeś o mnie- odpowiedziałam przez łzy.
-Nie mógł bym...
-Czemu się nie odzywałeś?-
-Ja...Ja stchórzyłem. Bałem się poważnego związku...Bałem się, że nie będę dość dobry...Bałem się, że cię skrzywdzę- spuścił głowę.
-Nie skrzywdziłbyś, gdybyś mnie nie zostawił...Czy to co wtedy powiedziałeś to...- zapytałam niepewnie.
-Tak to prawda!- przyznał głośno.
Podniosłam głowę. Nad nami był żyrandol, a z niego zwisała...
-Pocałuj ją!- pisnęła Susan.
Ja i Liam zaśmialiśmy się.
-Jemioła...- wyszeptał.
-Ma dużo liści...- dodałam uśmiechając się.
-Dla mnie i tak zbyt mało!
Ukazał rząd białych zębów, a potem cmoknął mnie w usta. Potem drugi raz i trzeci. A potem jeszcze kilka razy. Odsunęłam się odrobinę.
-Liam nie wygłupiaj się!- powiedziałam i wpiłam się w jego usta.

<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
 Jak tam leci? Czy tylko mi się wydaje, że tamte imaginy jakieś takie krótkie? Mam nadzieję, że znajdę wenę i będą coraz dłuższe. Ale coś tak patrzę na tego mojego bloga...I komentarzy wciąż nie widzę! Komentujcie jeśli wam się podoba! ;))) Papatki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz