sobota, 30 marca 2013
Imagin o Niall'u
Hey Kochani!!! :*** Dzisiaj przybywam z Horankiem :)
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Zimny wiatr targał moje długie, czarne włosy, a silny mróz nieprzyjemnie szczypał mnie w nos i policzki. Zmarznięte dłonie ukryłam w ciepłym płaszczyku. Jak zwykle wychodząc z domu zapomniałam rękawiczek. Lubiłam samotne spacery, ale szybko się przekonałam, że wyjście dzisiaj to zły pomysł. Po kilkunastu minutach stwierdziłam, że wstąpię do jakiejś kawiarni na kawę. Tak też zrobiłam i chwilę później siedziałam przy małym, okrągłym stoliku. Kelnerka podała mi wcześniej zamówiony napój. Moje myśli skupiły się na prezencie mikołajkowym jaki otrzymałam dziś rano. Była to śliczna, srebrna bransoletka składająca się z niedużych serduszek. Nie miałam pojęcia od kogo ją dostałam. Przyszła pocztą. Żadnego listu, ani nawet krótkiego powiadomienia. Nic...Zupełnie nic...
-[T.I]?!- usłyszałam swoje imię.
Odwróciłam się, by sprawdzić kto je wypowiedział. W progu stał przystojny blondyn o hipnotyzujących, błękitnych oczach.
-[T.I]?- powtórzył ciszej i zrobił kilka kroków w moją stronę.
Teraz byłam pewna, że chodzi mu o mnie. Wstałam i niepewnie podeszłam do chłopaka.
-Niall?- powiedziałam cicho.
On tylko pokiwał głową. Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Niall!- pisnęłam i zarzuciłam mu ręce na szyją.
Objął mnie w talii i lekko uniósł do góry.
-Matko Niall- powiedziałam zszokowana, gdy tylko mnie puścił.- Co ty tu robisz?- zmierzyłam go wzrokiem od góry do dołu.
-Nareszcie mamy trochę wolnego czasu, więc postanowiłem odwiedzić rodzinne miasto- na jego ustach zagościł jeszcze większy uśmiech niż poprzednio.
-Wiesz ile ja cię nie widziałam?- pokręciłam głową z niedowierzaniem.
-Ponad rok...-zasmucił się.
-Usiądźmy. Mam ci tyle do powiedzenia!- pociągnęłam go za sobą.
Usiedliśmy na przeciwko siebie. Niall również zamówił kawę i zaczęliśmy rozmawiać co chwilę się śmiejąc. Miło wreszcie było spotkać starego przyjaciela, który teraz jest wielką gwiazdą. Głównym tematem byli moi koledzy z którymi Niall stracił kontakt i jego kariera.
-Wiesz...Nic się nie zmieniłeś- oznajmiłam.- Jesteś tam samo głupi jak przed wyjazdem!- zaśmiałam się.
Chłopak odpowiedział mi tym samym. Teraz wiedziałam, że to na pewno mój stary Horan. Cieszyłam się, że zachowywał się jak normalny nastolatek, a nie jakaś sławna, napuszona, osobistość. Znów miałam swojego przyjaciela.
-Oh! Jakie to ładne!- zachwycił się nagle i chwycił moją rękę.
-Ah to! Dostałam ją od kogoś..- wzruszyłam ramionami.- Bardzo mi się podoba.
-Cieszę się, że doszła na czas- zauważyłam błysk w jego oku.
-Co chcesz przez to powiedzieć?! Zaraz, czy to znaczy, że jest od ciebie?
-Tak!- odparł z satysfakcją w głosie.
-Jejku! Niall dziękuję!- przytuliłam go prawie kładąc się na stole.
-Wciąż lubisz serduszka?
-Tak, to się nie zmieniło- w odpowiedzi usłyszał mój śmiech.
-I jak? Ciągle czekasz na tego księcia z bajki?- spytał.
Ja i Niall znaliśmy się od dziecka, a moim marzeniem zawsze było spotkanie księcia jak w bajce o Kopciuszku lub Królewnie Śnieżce. Niedawno jednak porzuciłam te marzenia.
-Nie..Po rozstaniu z Matt'em sądzę, że książę z bajki nie istnieje- mruknęłam, a Niall'a jakby wbiło w krzesło.
-Nie jesteś z Matt'em?- głos mu zadrżał.
Pokiwałam przecząco głową.
-Zerwaliśmy jakieś trzy miesiące temu. Właściwie...Ja z nim zerwałam- westchnęłam.
-[T.I] przepraszam, że pytam, ale...Dlaczego?
-Wciąż, nie mogę uwierzyć, że mnie zdradził- głos mi się załamał.
Matt był moim pierwszym poważnym partnerem. Oczywiście, były jakieś miłostki, ale z Matt'em chodziłam prawie rok. Wciąż bolało mnie to, że zdradził mnie z najbardziej puszczalską laską w szkole. Ale czego mogłam się po nim spodziewać? Kiedyś każdy facet poleci na jej wielkie cycki! To nie było tak, że od razu do niej poszedł. Nie! Przepraszał mnie, mówił, że kocha, ale ja już nie potrafiłam mu drugi raz zaufać.
-Szkoda, że cię wtedy nie było- przyznałam cicho.
-Jak to?
-Nie miałam nawet z kim porozmawiać. Nie kontaktowałeś się ze mną. To bolało- wyrzuciłam z siebie wszystkie żale do Niall'a.
Odpowiedziała mi cisza.
-Nie dzwoniłem bo...Ja wtedy byłem w tobie bardzo zakochany...Bolało mnie to, że byłaś z Matt'em, a mnie traktowałaś jak przyjaciela. Nie dostrzegałaś jak bardzo się starałem. Mnie nigdy nie cmoknęłam nawet w policzek, więc jak mogłem patrzeć jak wy się całujecie i dotykacie? Widziałem jak płakałaś na lotnisku, gdy wyjeżdżałem, ale wiedziałem, że za nim płakałabyś bardziej- mówił.
Niall mnie kochał? Niall mnie kochał...A ja tego nie widziałam. Byłam zaślepiona miłością do tego dupka i tym sposobem straciłam przyajciela.
-Kochałeś mnie?- spytałam na głos jakbym chciała się upewnić, chociaż wiedziałam, że mówi prawdę.
-Tak...Ale na szczęście już mi przeszło- uśmiechnął się, lecz mi nie było wesoło.
-Na szczęście- wydukałam.
***
Jak się okazało Niall odwiedził Irlandię tylko na kilka dni, które spędziliśmy razem. I znów było tak jak dawniej. Tylko ja i on. Para nierozłącznych przyjaciół. Zawsze i wszędzie razem. Rozmawialiśmy o wszystkim co przyszło nam na myśl. Do późnego wieczora siedzieliśmy w moim lub jego pokoju. Raz nawet u niego zasnęłam. Wtedy ułożył mnie w swoim łóżku, a sam poszedł na kanapę. Jak zawsze. Odwiedzaliśmy miejsca do których zawsze chodziliśmy wspólnie. Znów byliśmy my. Nie zwykła [T.I] i boski Niall, tylko my. Dwie różne osoby tworzące doskonały duet. Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. I to też tak jak kiedyś musiało się skończyć. Idealny duet musiał rozpaść się na dwie różne lecz pasujące do siebie części. Bo jak wiadomo...Historia lubi się powtarzać. Nadszedł dzień w którym Niall pożegnał się z rodziną i odwiozłam go na lotnisko. Stał jeszcze z walizką, gdy musieliśmy się pożegnać. No tak...Gwiazda. Na szczęście fanki nie zostały wpuszczone do środka. Ale jedna jakoś się tam przedostała. A tą jedną fanką byłam ja. Nie szalałam jednak za członkiem One Direction, który cudownie śpiewał na scenie. Ja kochałam zwykłego Niall'a Horan'a. Uroczego blondynka, który co wieczór nucił mi cicho do ucha kołysanki.
-Będę za tobą tęsknił [T.I]- w jego głosie wyczułam ból i smutek.
Nie wytrzymałam. Łzy wbrew mojej woli spłynęły po moich policzkach. Wtuliłam się w ciepłą bluzę Niall'a. Chłopak objął mnie mocno i głaskał po plecach. Usłyszałam cichy szloch. Płakał...Rok temu nie uronił, ani jednej łzy, a teraz zachowywał się jak ja.
-Teraz wiesz, że za nikim nie będę płakać bardziej...- zajrzałam głęboko w jego święcące się od łez oczy.
-Och [T.I]- przycisnął mnie do siebie.
Staliśmy na środku przytuleni płacząc jak małe dzieci.
-Panie Horan- usłyszeliśmy.
Oboje podnieśliśmy głowy. Obok stał mężczyzna w czarnym garniturze.
-Musimy już iść- powiadomił nas.
Niall smutno pokiwał głową.
-Muszę iść [T.I]. Tym razem zadzwonię- zapewnił.
-Do zobaczenia- pożegnałam go i zrobiłam krok w tył.
Niall chwycił walizkę, odwrócił się i ruszył w moją stronę. A ja patrzyłam jak niechętnie stawia kolejne kroki. Nagle zatrzymał się.
-Nie mogę tak!- krzyknął, a ja myślałam, że cały budynek się zaraz zawali.
Blondyn zostawił torbę na środku i podbiegł do mnie. Złapał moje dłonie i ponownie zalał się łzami.
-Kłamałem [T.I]! Kłamałem!- mówił przez łzy, a ja zupełnie nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Uspokój się...- tłumaczyłam.
Posłuchał mnie i wziął głęboki oddech.
-Wcale mi nie przeszło [T.I]! Wcale! Ja wciąż cię kocham.
Moje serce zbiło mocniej. Myślałam, że za chwilę wyskoczy mi z piersi. Chciałam to wszystko poukładać w swojej głowie, ale nie zdążyłam. Niall nie czekając na moją reakcję łapczywie wpił się w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek jednak po chwili odepchnęłam go od siebie. Zaskoczony patrzył na mnie.
-Niall...Kocham cię, ale...Taki związek nie ma sensu- mówiłam z ogromnym trudem.
Wiem jakie to dla niego krzywdzące, ale i mnie nie było łatwo.
-Wiesz, że nie wytrzymam bez ciebie tyle czasu...Zwłaszcza teraz- ciągnęłam dalej.
-Zostanę przy tobie!- jego słowa wprawiły mnie w osłupienie.
-Jak to zostajesz?!
-Rzucę zespół i będę z tobą!- sprostował.
-Nie! Niall! Nie mówisz teraz poważnie! Przecież kochasz śpiewać!- próbowałam przemówić mu do rozsądku.
-Ale ciebie kocham bardziej [T.I]- ponownie mnie pocałował.- Zrozum to...Zostają.
-Chyba mam lepszy pomysł- zaśmiałam się i pociągnęłam go do wyjścia.
***
Minęły już dwa miesiące od kiedy ja i Niall jesteśmy razem. Nie mogłam stanąć na jego drodze do sławy oraz odciąć go od przyjaciół. Dlatego zdecydowałam się zamieszkać z Niall'em w Londynie. Doszłam do wniosku, że warto wierzyć i czekać na księcia z bajki. Ja swojego już znalazłam, ale każda królewna ma innego księcia, a więc zakończenie historii nie może się powtórzyć.
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Soł! Horanek dedykowany dla mojej siostry Oli!! :** Proszę! :) I dla Natalki, która może zrozumie wreszcie ten imagin! :D
wtorek, 19 marca 2013
Imagin o Louis'ie
Siemcia Pyszczki ;** Długo mnie tu nie było, wiem i przepraszam...Dzisiaj imagin o Lou. Był ostatnio, ale bardzo króciutki...Potraktujcie go jako taki bonus xD
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
-Ech...Tato! Wspominał ci już ktoś kiedyś jak bardzo nie lubię takich rodzinnych niespodzianek?- jęknęłam wsiadając do samochodu.
-Ta ci się spodoba!- zapewnił.
-Zawsze tak mówisz- burknęłam niezadowolona.
Tak...To prawda. Nie lubiłam, gdy wraz z rodzicami i moim młodszym bratem pakowaliśmy się do niedużego autka i jechaliśmy nie wiadomo gdzie. Przepraszam! Ja nie widziałam gdzie, bo reszta rodziny zazwyczaj była wtajemniczona. Po kilku godzinach męczącej jazdy wreszcie się zatrzymaliśmy. Jak się okazało dojechaliśmy nad jakieś jezioro. Rodzice wynajęli mały, drewniany domek. Pierwsze co zrobiłam to wskoczyłam pod prysznic, bo musiałam odświeżyć cię po tak długiej podróży w samym środku upalnego lata.
-Ubierz się ładnie- poradziła mi mama.- Dziś wieczorem wychodzimy.
-Już jest wieczór- poprawiłam ją.
Byłam zła ze względu na ten wyjazd i wyraźnie dawałam to do zrozumienia moim bliskim.
-Dobrze! Więc wychodzimy za dwie godziny- oznajmiła.
-Powinnam teraz siedzieć z [I.P]- burknęłam krzyżując ręce na piersi.
-Nie zawiedziesz się! Spodoba ci się na pewno- puściła mi oczko.
Wywróciłam oczami i zaczęłam szukać w swojej walizce ubrań na wieczór. Zdecydowałam się na zwiewną, granatową sukienkę z białym, bardzo cienkim paskiem w talii. Do tego wybrałam sandałki na płaskiej podeszwie i delikatną biżuterię. Chciałam zabrać swój nowy kapelusz, ale mama wybiła mi to z głowy mówiąc, że nie będzie mi potrzebny. No więc kilka minut po 20 opuściliśmy nasz przytulny domek i spacerkiem ruszyliśmy w nad brzeg jeziora. Moim oczom ukazała się niewielka scena rozstawiona na piasku, przed którą stało kilkadziesiąt młodych dziewczyn. Zdziwiona popatrzyłam na rodziców.
-Niespodzianka- pisnęła mama, ale ja nadal nic z tego nie rozumiałam.
Nagle podszedł do nas wysoki i dość szeroki mężczyzna.
-Państwo [T.N]?- zapytał niskim głosem.
Wszyscy pokiwaliśmy głowami.
-Wszystko już gotowe, zapraszam- wykonał zachęcający gest.
-[T.I]- tata położył mi rękę na ramieniu.- Ty pójdziesz z panem, a my na spacer, okey? Niedługo po ciebie wrócimy- zaśmiał się i poszli.
Jak kazał tak zrobiłam. Razem z obcym facetem podeszłam pod scenę. Podprowadził mnie do pierwszego rzędu i życząc miłej zabawy po prostu odszedł. Dekoracja sceny nie ukazywała nazwy artysty, który zaraz miał wystąpić. Fanki nie trzymały żadnych transparentów. Widocznie był to nieplanowany koncert. Stałam tam znudzona oglądając niedawno pomalowane paznokcie. Nagle krzyk dziewczyn stojących za mną przybrał na sile. Uniosłam głowę i zobaczyłam ich. Pięciu idealnych pod każdym względem chłopców. Liam, Zayn, Harry, Louis i Niall. One Direction! Rozpoczęli swój koncert. Muszę przyznać, że od tamtej pory bawiłam się świetnie! Śpiewałam wraz z moimi idolami wszystkie ich piosenki, aż do momentu w którym przerwali. Chłopak z kręconymi włosami i słodkimi dołeczkami w policzkach zaczął mówić.
-Dzisiaj mamy wyjątkową okazję! Jedna z naszych fanek ma dzisiaj urodziny! Czy jest z nami [T.I] [T.N]?!- rozejrzał się dookoła, a moje serce zaczęło mocniej bić.
Mi się wydawało czy Harry Styles właśnie wypowiedział moje nazwisko?! Ale zaraz, zaraz...Przecież urodziny mam dopiero za tydzień...Ach ci rodzice! Nawet nie zauważyłam kiedy wokół mnie zrobiło się zupełnie cicho.
-To ja- powiedziałam i uniosłam rękę do góry tak jak robi się na lekcjach w szkole.
-O! Znalazła się nasza zguba!- usłyszałam swojego ulubieńca Louis'a.
Harry wyciągnął rękę w moją stronę. Scisnęłam ją.
-Chodź tu ślicznotko- powiedział i podciągnął mnie do góry.
Po chwili stałam na scenie obok swoich największych idoli. To uczucie było niesamowite! Miałam ochotę skakać z radości.
-Więc [T.I]- Irlandczyk objął mnie ramieniem.- Jaka jest twoja ulubiona piosenka z naszego repertuaru?- zapytał.
-"Moments"- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-A więc "Moments" specjalnie dla [T.I]!- oznajmił Louis.
Ktoś z pomocników podsunął wielkie, różowe krzesło przypominające tron. Niall Horan chwycił moją dłoń i poprowadził mnie do owego siedziska.
-Proszę księżniczko- ukazał rząd białych zębów.
Usiadłam i w tym momencie rozległy się pierwsze takty piosenki. Chłopcy śpiewali dla mnie. Nie dla innych fanek tylko specjalnie dla mnie. Wiem, że każda dziewczyna może się tak poczuć za odpowiednią sumę pieniędzy, ale dla mnie było to coś niezwykłego.
-Wszystkiego Najlepszego!- życzył mi Liam, gdy skończyli śpiewać.- Chodź się przytulić!
Objęłam jego i Niall'a. Następny w kolejce był Harry, w którego objęciach po prostu zemdlałam.
***
-Budzi się- usłyszałam, gdy otworzyłam oczy.
-Gdzie ja jestem?- spytałam rozglądając się dookołą.
-Za kulisami...Zemdlałaś nam na scenie! Wiesz jak nas nastraszyłaś dziewczyno?- mówił żartobliwym tonem chłopak w koszulce w paski.
-Ciekawe dlaczego...- zamyśliłam się.
-Może za dużo wrażeń?- zasugerował Zayn.- Wiesz...Wreszcie nas spotkałaś...Jesteśmy sławni...
-Widziałam was na żywo już kilka razy- upomniałam.
-Serio?- zdziwił się Harry.
-Serio. Byłam raz na waszym koncercie...Kiedyś na jakimś wywiadzie, a raz spotkałam was na ulicy- uśmiechnęłam się.
-Serio?- zapytał Louis tak jak wcześniej Harry.
-Tak...Mam zdjęcia. Chcesz zobaczyć?- powiedziałam.
Chłopak w odpowiedzi tylko pokiwał głową. Sięgnęłam do torebeczki i wyciągnęłam z niej komórkę. Znalazłam zdjęcie, które zrobiłam z Louis'em trzy lata temu. Gdy tylko je zobaczył jego oczy zrobiły sie dwa razy większe. Spoglądał to na mnie to na telefon.
-[T.I]?- jęknął nagle.
-Tak?
-To...To naprawdę ty?- spytał.
-Ta...Trochę się zmieniłam, ale żeby, aż tak?- zachichotałam.
Louis podniósł się z kanapy i objął mnie w talii przyciągając bliżej siebie.
-Co ty robisz?- poczułam się niezręcznie, chociaż zawsze wydawało mi się, że o tym marzyłam.
-Wtedy...Trzy lata temu...Kiedy się spotkaliśmy ja...Zakochałem się i obiecałem sobie, że kiedyś cię znajdę...I znalazłem...- przejechał dłonią po moim policzku.- Kocham cię [T.I]- nachylił się i delikatnie mnie pocałował.
Rozległy się śmiech i oklaski reszty chłopców. Odkleiłam się od niego. Spojrzeliśmy sobie w oczy i oboje uśmiechnęliśmy się, by potem znów złączyć się w słodkim pocałunku tyle, że o wiele bardziej namiętnym.
-A nie mówiłam, że ci się spodoba?- znałam ten głos.
Niechętnie oderwałam swoje wargi od gorących ust Louis'a i spojrzałam w tamtą stronę. W progu stali moi rodzice i mój brat.
-Mówiłaś, mówiłaś- przyznałam jej rację.
Z uśmiechem na rumianej twarzy wtuliłam się w tors mojego chłopaka. Po chwili poczułam jak całuje mnie w sam środek głowy. Przymknęłam oczy, by móc cieszyć się sowim szczęściem, które nosiło nazwę Louis Tomlinson.
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
I jest! Wreszcie, nareszcie! xD Dla takiej Anki, co by już za mną nie łaziła: "Wstaw coś! Wstaw coś!" Maaaaszzzzz ;***
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
-Ech...Tato! Wspominał ci już ktoś kiedyś jak bardzo nie lubię takich rodzinnych niespodzianek?- jęknęłam wsiadając do samochodu.
-Ta ci się spodoba!- zapewnił.
-Zawsze tak mówisz- burknęłam niezadowolona.
Tak...To prawda. Nie lubiłam, gdy wraz z rodzicami i moim młodszym bratem pakowaliśmy się do niedużego autka i jechaliśmy nie wiadomo gdzie. Przepraszam! Ja nie widziałam gdzie, bo reszta rodziny zazwyczaj była wtajemniczona. Po kilku godzinach męczącej jazdy wreszcie się zatrzymaliśmy. Jak się okazało dojechaliśmy nad jakieś jezioro. Rodzice wynajęli mały, drewniany domek. Pierwsze co zrobiłam to wskoczyłam pod prysznic, bo musiałam odświeżyć cię po tak długiej podróży w samym środku upalnego lata.
-Ubierz się ładnie- poradziła mi mama.- Dziś wieczorem wychodzimy.
-Już jest wieczór- poprawiłam ją.
Byłam zła ze względu na ten wyjazd i wyraźnie dawałam to do zrozumienia moim bliskim.
-Dobrze! Więc wychodzimy za dwie godziny- oznajmiła.
-Powinnam teraz siedzieć z [I.P]- burknęłam krzyżując ręce na piersi.
-Nie zawiedziesz się! Spodoba ci się na pewno- puściła mi oczko.
Wywróciłam oczami i zaczęłam szukać w swojej walizce ubrań na wieczór. Zdecydowałam się na zwiewną, granatową sukienkę z białym, bardzo cienkim paskiem w talii. Do tego wybrałam sandałki na płaskiej podeszwie i delikatną biżuterię. Chciałam zabrać swój nowy kapelusz, ale mama wybiła mi to z głowy mówiąc, że nie będzie mi potrzebny. No więc kilka minut po 20 opuściliśmy nasz przytulny domek i spacerkiem ruszyliśmy w nad brzeg jeziora. Moim oczom ukazała się niewielka scena rozstawiona na piasku, przed którą stało kilkadziesiąt młodych dziewczyn. Zdziwiona popatrzyłam na rodziców.
-Niespodzianka- pisnęła mama, ale ja nadal nic z tego nie rozumiałam.
Nagle podszedł do nas wysoki i dość szeroki mężczyzna.
-Państwo [T.N]?- zapytał niskim głosem.
Wszyscy pokiwaliśmy głowami.
-Wszystko już gotowe, zapraszam- wykonał zachęcający gest.
-[T.I]- tata położył mi rękę na ramieniu.- Ty pójdziesz z panem, a my na spacer, okey? Niedługo po ciebie wrócimy- zaśmiał się i poszli.
Jak kazał tak zrobiłam. Razem z obcym facetem podeszłam pod scenę. Podprowadził mnie do pierwszego rzędu i życząc miłej zabawy po prostu odszedł. Dekoracja sceny nie ukazywała nazwy artysty, który zaraz miał wystąpić. Fanki nie trzymały żadnych transparentów. Widocznie był to nieplanowany koncert. Stałam tam znudzona oglądając niedawno pomalowane paznokcie. Nagle krzyk dziewczyn stojących za mną przybrał na sile. Uniosłam głowę i zobaczyłam ich. Pięciu idealnych pod każdym względem chłopców. Liam, Zayn, Harry, Louis i Niall. One Direction! Rozpoczęli swój koncert. Muszę przyznać, że od tamtej pory bawiłam się świetnie! Śpiewałam wraz z moimi idolami wszystkie ich piosenki, aż do momentu w którym przerwali. Chłopak z kręconymi włosami i słodkimi dołeczkami w policzkach zaczął mówić.
-Dzisiaj mamy wyjątkową okazję! Jedna z naszych fanek ma dzisiaj urodziny! Czy jest z nami [T.I] [T.N]?!- rozejrzał się dookoła, a moje serce zaczęło mocniej bić.
Mi się wydawało czy Harry Styles właśnie wypowiedział moje nazwisko?! Ale zaraz, zaraz...Przecież urodziny mam dopiero za tydzień...Ach ci rodzice! Nawet nie zauważyłam kiedy wokół mnie zrobiło się zupełnie cicho.
-To ja- powiedziałam i uniosłam rękę do góry tak jak robi się na lekcjach w szkole.
-O! Znalazła się nasza zguba!- usłyszałam swojego ulubieńca Louis'a.
Harry wyciągnął rękę w moją stronę. Scisnęłam ją.
-Chodź tu ślicznotko- powiedział i podciągnął mnie do góry.
Po chwili stałam na scenie obok swoich największych idoli. To uczucie było niesamowite! Miałam ochotę skakać z radości.
-Więc [T.I]- Irlandczyk objął mnie ramieniem.- Jaka jest twoja ulubiona piosenka z naszego repertuaru?- zapytał.
-"Moments"- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-A więc "Moments" specjalnie dla [T.I]!- oznajmił Louis.
Ktoś z pomocników podsunął wielkie, różowe krzesło przypominające tron. Niall Horan chwycił moją dłoń i poprowadził mnie do owego siedziska.
-Proszę księżniczko- ukazał rząd białych zębów.
Usiadłam i w tym momencie rozległy się pierwsze takty piosenki. Chłopcy śpiewali dla mnie. Nie dla innych fanek tylko specjalnie dla mnie. Wiem, że każda dziewczyna może się tak poczuć za odpowiednią sumę pieniędzy, ale dla mnie było to coś niezwykłego.
-Wszystkiego Najlepszego!- życzył mi Liam, gdy skończyli śpiewać.- Chodź się przytulić!
Objęłam jego i Niall'a. Następny w kolejce był Harry, w którego objęciach po prostu zemdlałam.
***
-Budzi się- usłyszałam, gdy otworzyłam oczy.
-Gdzie ja jestem?- spytałam rozglądając się dookołą.
-Za kulisami...Zemdlałaś nam na scenie! Wiesz jak nas nastraszyłaś dziewczyno?- mówił żartobliwym tonem chłopak w koszulce w paski.
-Ciekawe dlaczego...- zamyśliłam się.
-Może za dużo wrażeń?- zasugerował Zayn.- Wiesz...Wreszcie nas spotkałaś...Jesteśmy sławni...
-Widziałam was na żywo już kilka razy- upomniałam.
-Serio?- zdziwił się Harry.
-Serio. Byłam raz na waszym koncercie...Kiedyś na jakimś wywiadzie, a raz spotkałam was na ulicy- uśmiechnęłam się.
-Serio?- zapytał Louis tak jak wcześniej Harry.
-Tak...Mam zdjęcia. Chcesz zobaczyć?- powiedziałam.
Chłopak w odpowiedzi tylko pokiwał głową. Sięgnęłam do torebeczki i wyciągnęłam z niej komórkę. Znalazłam zdjęcie, które zrobiłam z Louis'em trzy lata temu. Gdy tylko je zobaczył jego oczy zrobiły sie dwa razy większe. Spoglądał to na mnie to na telefon.
-[T.I]?- jęknął nagle.
-Tak?
-To...To naprawdę ty?- spytał.
-Ta...Trochę się zmieniłam, ale żeby, aż tak?- zachichotałam.
Louis podniósł się z kanapy i objął mnie w talii przyciągając bliżej siebie.
-Co ty robisz?- poczułam się niezręcznie, chociaż zawsze wydawało mi się, że o tym marzyłam.
-Wtedy...Trzy lata temu...Kiedy się spotkaliśmy ja...Zakochałem się i obiecałem sobie, że kiedyś cię znajdę...I znalazłem...- przejechał dłonią po moim policzku.- Kocham cię [T.I]- nachylił się i delikatnie mnie pocałował.
Rozległy się śmiech i oklaski reszty chłopców. Odkleiłam się od niego. Spojrzeliśmy sobie w oczy i oboje uśmiechnęliśmy się, by potem znów złączyć się w słodkim pocałunku tyle, że o wiele bardziej namiętnym.
-A nie mówiłam, że ci się spodoba?- znałam ten głos.
Niechętnie oderwałam swoje wargi od gorących ust Louis'a i spojrzałam w tamtą stronę. W progu stali moi rodzice i mój brat.
-Mówiłaś, mówiłaś- przyznałam jej rację.
Z uśmiechem na rumianej twarzy wtuliłam się w tors mojego chłopaka. Po chwili poczułam jak całuje mnie w sam środek głowy. Przymknęłam oczy, by móc cieszyć się sowim szczęściem, które nosiło nazwę Louis Tomlinson.
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
I jest! Wreszcie, nareszcie! xD Dla takiej Anki, co by już za mną nie łaziła: "Wstaw coś! Wstaw coś!" Maaaaszzzzz ;***
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)